Posty

Potteromania- stan na całe życie

Obraz
Kot w worku     Od dziecka uwielbiałam czytać. Na szkolnych korytarzach najczęściej widywano mnie zatopioną w lekturze , dlatego nikogo nie zdziwiło, gdy na klasowej liście prezentów mikołajkowych przy moim nazwisku pojawiło się hasło "książka". Nie znałam się wtedy na gatunkach, więc mogło to być wszystko- nawet krwawy kryminał! Pod warunkiem, oczywiście, że ktoś kupiłby taki jedenastolatce.
   W dniu klasowych mikołajek jako jedna z pierwszych rozerwałam papier i zobaczyłam taką oto okładkę:


Tytuł jeszcze wtedy nic mi nie mówił, ale, jak na mola książkowego przystało, zacierałam ręce na myśl o chwili, gdy będę mogła spokojnie zatopić zęby w nowości.
Złe miłego początki   Jakież więc było moje rozczarowanie, gdy po słowach:
Państwo Dursleyowie spod numeru czwartego przy Privet Drive mogli z dumą twierdzić, że są całkowicie normalni, chwała Bogu. nie poczułam dreszczyku emocji (dziś, po prawie dwudziestu latach rzecz ma się zupełnie inaczej).  Co więcej, pierwszy rozdział mn…

Wstrząsające katharsis

Obraz
Wieczorne rytuały 
 Chyba każdy z nas ma swoje małe rytuały - począwszy od sposobu picia porannej kawy, a na czynnościach wieczornych skończywszy.  Osobiście lubię przed zaśnięciem wypić melisę lub herbatę  w wielkim  kubku z godłem Gryffindoru (tak, potteromania trwa całe życie)*, przeglądając katalog legimi. W ten sposób półka z napisem "do przeczytania" rozrasta  się każdego dnia.
   Niedawno trafiłam na książkę Małgorzaty Friedel Moja mama jest aniołem.
I, chociaż bardzo niechętnie sięgam po tego rodzaju literaturę, tym razem postanowiłam spróbować.
 Czy zrobiłam to w ramach umartwień przy okazji Wielkiego Tygodnia? Raczej nie. Myślę po prostu, że czasem potrzebne jest katharsis.

    Wątpliwości recenzentki     Po raz pierwszy, odkąd założyłam to miejsce, nie potrafię znaleźć słów na opisanie wrażeń z lektury.  Zapytacie pewnie, co sprawiło, że zapomniałam języka. Otóż, o niektórych książkach nie sposób mówić. Nie dlatego, że są złe ani dlatego, że dobre, ale ponieważ w…

Wytrwale biec po marzenie. Rozmowa z Martą Kruczek

Znajomość z Martą Kruczek – dwudziestosześcioletnią autorką powieści Ci inni za murem (recenzja tutaj: Debiut doskonały) rozwija się bardzo intensywnie, dlatego poprosiłam o rozmowę. Nie mogłyśmy pójść razem do kawiarni, ponieważ moja rozmówczyni mieszka w Niemczech. Od czego jest jednak internet?

Oto rezultat intensywnej korespondencji mailowej.

Urszula Kempa-Adamczyk: Niedawno, bo 13 marca 2019 roku ukazała się Twoja debiutancka powieść Ci inni za murem. Ciekawa jestem, co było dla Ciebie inspiracją przy jej tworzeniu?

Marta Kruczek: Szczerze powiedziawszy, przyśniło mi się takie miasto zamieszkałe przez zombie, a że ten sen był bardzo realny i dobrze pamiętałam go po przebudzeniu, opowiedziałam o nim mojemu partnerowi. Ten stwierdził, że to dobry pomysł na film. „Nie, nie na film. Na książkę” – pomyślałam. Przez parę następnych tygodni zastanawiałam się nad treścią i, gdy już miałam w głowie zarys, zaczęłam pisać.

Urszula Kempa-Adamczyk: To fascynujące! Historia ze snu, będąca połącz…

Debiut doskonały

Obraz
Instagramowe znajomości    Jakiś czas temu koleżanka z pracy namówiła mnie do założenia konta na Instagramie. Powiedziała, że sama prowadząc fanpage na facebooku  Pielęgniarka w szkole, zyskała o wiele większą popularność właśnie dzięki tej drodze propagowania swojej działalności. Świadomość zdrowotna dzieci i rodziców jest przecież bardzo ważna, dlatego im więcej aktywnych użytkowników, tym lepiej!  Wysłuchałam jej cierpliwie, ale z początku nie bardzo podobał mi się pomysł uruchamiania kolejnego medium społecznościowego - to przecież jeszcze więcej pracy, a w dodatku idea publikowania samych zdjęć nie przemówiła do mnie zupełnie.     Pomyślawszy jednak chwilę, uzmysłowiłam sobie, że byłaby to następna ścieżka promowania czytelnictwa i zdecydowałam spróbować.
   Dlaczego o tym piszę? Ponieważ dzięki założeniu konta na Instagramie poznałam Martę Kruczek młodą, obiecującą pisarkę. Znajomość rozwijała się na tyle intensywnie, że w końcu postanowiłam przeczytać i zrecenzować jej debiuta…

Sposób na opory

Obraz
Dlaczego nie lubię kryminałów?   Uwielbiam zapach nowych książek - papieru i farby drukarskiej, do tego szczypta przygody. To wszystko sprawia, że mam ochotę natychmiast zatopić zęby w dopiero co nabytej nowości. Ostatnio  co prawda coraz częściej sięgam po format czytnikowy, ale  zawsze można wyobrazić sobie ów aromat.  Tymczasem kryminały nie pachną przygodą - one mają w sobie odór zastarzałej krwi. Woń zdecydowanie nie zapraszająca do lektury.
   Zdaję sobie sprawę, że patrzenie na książki przez pryzmat węchu może Was nieco dziwić, ale przecież literatura jest sztuką sensualną.  Czytając, nie tylko widzę obrazy, słyszę dźwięki, odbieram emocje, ale i odczuwam zapachy.  Połączenie wszystkich tych wrażeń przez lata odrzucało mnie od kryminałów.
Co zatem sprawiło, że się przełamałam? Mogłabym poszukać banalnej odpowiedzi, ale wydaje mi się, że złożyło się na to kilka czynników.  Pierwsze skrzypce zagrała tu z pewnością otwartość na zmiany.    Po latach książkowej przygody stworzyłam so…

Plagi (nie) egipskie

Obraz
Kiedy król zapadał na zdrowiu, w Królestwie Polskim wybuchała prawdziwa panika a chorób nasi władcy przechodzili niemało. Musiało więc Królestwo nieraz drżeć w posadach!
    Karolina Stojek-Sawicka w publikacji Plagi Królewskie drobiazgowo analizuje stan zdrowia dynastii Jagiellonów i królów elekcyjnych.

Liczne odwołania do źródeł, takich jak zapiski kronikarzy, czy wykazy towarów zakupowanych przez pałacową służbę pozwalają mieć wrażenie, że "zaglądamy królowi do talerza". Ale nie tylko! Podglądamy też sytuację w alkowie i w pokojach królewiąt! To niepowtarzalna okazja, by zweryfikować swoje dziecięce marzenia.
    Która z Was, drogie Czytelniczki nie pragnęła być królewną? albo który z Was, Panowie, dzielnym rycerzem w lśniącej zbroi?
Powiem otwarcie:  po przeczytaniu Plag Królewskich  porzucicie średniowieczne tęsknoty i, jak ja, zaczniecie błogosławić  współczesność, choćby za świadomość higieniczną, a już na pewno za wynalezienie ogrzewania z termostatem!
    Książka  S…

Wielkie oczekiwanie

Obraz
Jeżeli czytaliście pierwszy wpis na blogu, to wiecie, że  mitologia z naszych rodzimych ziem jest tym, czego nigdy nie mam dosyć!
I chociaż Gosława Brzóska to chyba najbardziej - obok Izabeli Łęckiej -  irytująca bohaterka polskiej literatury (swoją drogą, warto byłoby zrobić ranking), po  przeczytaniu Przesilenia czułam, że będę tęsknić za klimatem Bielin.
  Możecie więc sobie wyobrazić, jakim zaskoczeniem i radością był dla mnie wczorajszy wpis na profilu Katarzyny Bereniki Miszczuk.  Autorka ogłosiła, że w maju na sklepowe półki trafi kolejna odsłona historii ze słowiańskimi bogami w roli głównej!
  Tym razem bohaterką wydarzeń będzie nie kto inny, jak najbardziej tajemnicza postać Kwiatu paproci.
    Jarogniewę na kartach cyklu poznajemy jako posuniętą w latach, ale zażywną kobietę, parającą się ziołolecznictwem i gusłami. W miarę rozwoju akcji Baba Jaga - bo tak bywa nazywana przez mieszkańców Bielin - okazuje się kimś więcej, niż tylko lokalną szeptuchą. Mimo wszystko jednak j…